Czy można samemu nabić klimatyzację w aucie?

W sklepach można kupić puszki z czynnikiem i wężykiem z manometrem za 60 do 150 zł. Kuszące, ale zanim sięgniesz po taki zestaw, warto znać trzy rzeczy.

Strona prawna

Czynniki chłodnicze są fluorowanymi gazami cieplarnianymi objętymi przepisami o F-gazach. Obsługą układów zawierających te gazy mogą zajmować się osoby z odpowiednim certyfikatem, a warsztat musi mieć sprzęt do odzysku. Celowe uwolnienie czynnika do atmosfery jest zabronione i zagrożone karą finansową.

Kupno puszki jako osoba prywatna nie jest przestępstwem, ale świadome wypuszczenie gazu do powietrza już tak. A dokładnie to dzieje się przy każdej nieudanej próbie podłączenia.

Strona techniczna, czyli dlaczego to zwykle nie działa

Prawidłowe napełnienie wymaga trzech kroków, których puszką nie da się wykonać:

Rachunek ekonomiczny

Puszka kosztuje 60 do 150 zł i zwykle wystarcza na jedno niepełne napełnienie. Pełny serwis w warsztacie to 200 do 350 zł przy R134a i obejmuje odzysk, próżnię, test szczelności, świeży olej i gwarancję na usługę. Różnica jest niewielka, a ryzyko nieporównywalne: przelanie układu albo praca sprężarki bez oleju to koszt liczony w tysiącach.

Przy czynniku R1234yf puszki praktycznie nie mają sensu, bo sam gaz jest kilka razy droższy, a układy z tym czynnikiem mają inne złącza serwisowe.

Co możesz zrobić sam

Wymienić filtr kabinowy, umyć skraplacz z owadów i liści delikatnym strumieniem wody, sprawdzić naklejkę z rodzajem czynnika i regularnie włączać klimatyzację zimą. To realnie przedłuża życie układu i nie wymaga żadnych uprawnień.

Szukasz sprawdzonego serwisu?

Mapa serwisów klimatyzacji w całej Polsce z rankingiem opartym na kompletności profilu.

Otwórz mapę →